Bandzioch Kominiarski

Bandzioch Kominiarski

  • Aktualności
  • Posted by: Sławomir Heteniak
  • Czytany 11927 razy

13.12.2014r. Speleoklub Tatrzański zorganizował i przeprowadził wyjście do Jaskini Bandzioch Kominiarski, od górnego otworu. Wyjście odbyło się dzięki zezwoleniu wydanemu przez Tatrzański Park Narodowy, a jego celem było głównie sprawdzenie stanu punktów asekuracyjnych, ogląd fauny i ewentualne wyniesienie śmieci, w ciągu: od Górnego Otworu, do V Dna.

W wyjściu uczestniczyło trzech członków ST: Sylwia Solarczyk (kierownik), Krzysztof Dudziński, Sławomir Heteniak, oraz gościnnie; Jerzy Ganszer (SBB) i Marcin Freindorf (KKTJ).

O godz. 7:20 Wyruszyliśmy wspólnie w stronę dol. Kościeliskiej. Trafiła nam się tego dnia w miarę stabilna aura. Poziom śniegu jak na tę porę roku nie był jakoś specjalnie wymagający. Było go więcej pod murami Kominiarskiego Wierchu i za tzw. Kapliczką. Po dojściu pod otwór, przebraniu się i przesegregowaniu sprzętu, ruszyliśmy w głąb Bandziocha. Krzysztof towarzyszył nam tylko w początkowych partiach jaskini, dalej ruszyliśmy już w czwórkę, przedostając się przez kolejne partie, w poszukiwaniu śmieci i nietoperzy.

Po dotarciu pod Ambonę, ruszyliśmy w stronę V Dna. Poręczował Jerzy Ganszer. Mijając kolejne studnie, zaciski i szczeliny, zbliżaliśmy się coraz bardziej do celu. Ostatecznie, po ok. 2,5 godzinny akcji, wszyscy stanęliśmy na planowanym V Dnie. Kilka zdjęć, przeszpejenie do wychodzenia i ruszyliśmy do góry. Najpierw Sylwia, później Marcin, Jurek, na końcu Ja, re-poręczowałem. Akcja szła w miarę sprawnie, co chwilę ktoś brał ode mnie świeżo zdjętą linę i cisną do przodu przez kolejne partie jaskini. 

Po dotarciu wszystkich pod Ambonę i skrupulatnym rozdzieleniu lin, ruszyliśmy w stronę otworu. O godz. 16:20 wszyscy byli już na powierzchni, gdzie powoli zaczęliśmy się przebierać i dzielić sprzętem. Niedaleko Stołów udało nam się dostrzec światło czołówki. Okazało się że to Krzysztof, który czekał na Nas od momentu wyjścia z jaskini. Przebrani, z pełnymi plecakami i czołówkami na głowach ruszyliśmy na dół. Po dojściu do Krzysztofa, zrobiliśmy chwilkę przerwy.

Krzysztof częstował wszystkich przygotowaną, gorącą herbatą, po czym prowadzeni przez niego ruszyliśmy w okolice polany na stołach, gdzie zrobiliśmy jeszcze jedną krótka przerwę, po czym poszliśmy w dół doliny, rozmyślając jeszcze i dyskutując na temat przeprowadzonej akcji. Widać że jaskinia nie jest odwiedzana w tych partiach często, co nie znaczy że wcale i tu trudno się dziwić. Nie bez powodu ma ona spore uznanie i jest postrzegana jako kultowa. Są tu zaciski, salki, nacieki i pionowe studnie, czyli po troszku tego wszystkiego czego oczekuje się od jaskini.

Śmieci jakie udało się nam znaleźć, nie licząc strzępek papierków po batonikach, były głównie na odcinku pomiędzy Galerią Naciekową a otworem. Były to kawałki taśmy izolacyjnej i technicznej, jakiś tajemniczy kawałek rurki, czyli to co może niechcący odpaść z kasku, worka lub innego elementu wyposażenia jaskiniowego. Natomiast samych nietoperzy bytujących w jaskini, doliczyliśmy się aż dziewięć pokaźnych okazów, cierpliwie oczekujących na przyjście odległej jeszcze wiosny.

opis: Sławomir Heteniak

zdjęcia: Sylwia Solarczyk

 

Facebook
(0 głosów)